sobota, 7 listopada 2009
Za dużo złotów, za mało Vice
Kilkanaście godzin przed meczem dowiedziałem się, że kilku zawodników jednak nie dotrze na mecz. O 9.45 w składzie Tomek, Krysian, Jowisz, Wojtek i ja (bez ławki) rozpoczęliśmy pierwszy mecz w SLK 2009/10. Przeciwnik postawił na mocną obronę od pierwszych minut i rzuty z dystansu. Przez zamieszanie z kryciem wrzucili nam 10 punktów, bez odpowiedzi z naszej strony. Jednak z czasem gra coraz lepiej się nam układała i zaczęliśmy w końcu trafiać. Dogrywaliśmy dużo piłek do Jowisza, który przez całe spotkanie był faulowany pod koszem - złotówy już po 10 minutach przekroczyły limit 5 fauli i po każdym kolejnym wykonywaliśmy osobiste z różnym skutkiem. Do przerwy przegrywaliśmy 19-14. W drugiej połowie nasza gra się pogorszyła - zbyt wolny powrót skutkował łatwymi punktami dla przeciwnika. Próbowaliśmy na różne sposoby grać w ataku, pomimo zmęczenia, które zaczęło doskwierać. Za zeta wciąż faulowali, a my nadal rzucaliśmy osobiste. Jednak nie udało nam się dojść na jakąś małą różnicę i ostatecznie mecz przegraliśmy 47-30 - nawet nieźle jak na grę bez ławy. Za tydzień spotkanie z Chłopakami z Osaki, którzy niespodziewanie przegrali z Kuracjuszami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
nispodziewanie :)
to juz nie ci sami kuracjusze :)
Prześlij komentarz