niedziela, 15 listopada 2009

Osaka nie zdobyta

Tyle nadziei przed, tyle wściekłości po. Mecz rozpoczęliśmy w składzie Jowisz, Krystian, Tomek, Michał i Filip, na ławie Paweł, Maras, Jacek i ja. Początek tradycyjnie słaby, przegrywamy 0-8. Pomimo próśb nie zarządziłem przerwy - przeczuwałem, że potrzebujemy kilka straconych pił, aby się otrząsnąć. Po 6 minutach wszystko już grało i przegrywaliśmy tylko 11-8. W 9 minucie gry wprowadziliśmy pierwsze zmiany, a w na tablicy wyników widniał remis po 11-ście. Jednak zamiast przyspieszyć zwolniliśmy i nie zdobyliśmy wiele punktów, a dokładnie jeden (sic!). Drugą połowę rozgrywaliśmy składem z ostatnich minut pierwszej części i po 3 minutach nastąpiły zmiany. Jednak przeciwnicy rozrzucili się i w pewnym momencie różnica punktowa wynosiła 12 punktów na korzyść Chłopaków. Po 2 minutach dzięki kilku szybkim akcjom, doszliśmy do różnicy 8 punktów, a po kolejnych 6 minutach przegrywaliśmy jednym punkcikiem. Jednak wprowadzone przeze mnie zmiany, nie podziałały i zamiast wyjść na prowadzenie, przewaga przeciwnika powiększyła się. Od tego stanu już się nie udało uciec i ostatecznie przegraliśmy 34-40. Porażki można upatrywać w wielu aspektach, ale chyba można być zgodnym, że za dużo nie biegaliśmy do piłki i podawaliśmy ją tam gdzie nie powinna iść. Za tydzień Szantrapy, które grały mocno osłabionym składem przeciwko poppersom. I coś na rozładowanie emocji - jesteśmy 7-ą ekipą SLK :D

Brak komentarzy: