Przychodzę dzisiaj na meczyk, do szatni a tu patrzę - nowy gracz - "Jowisz" w końcu dotarł do nas, po kontuzji i mogliśmy rozpocząć mecz. Jednak jeszcze przed pojedynkiem, rozgrywany był mecz Chłopaki z Osaki - MS Uptown. Zobaczyłem raptem z 15 minut drugiej części gry, ale był to pojedynek warty prestiżu SLK. Wynik kształtował się w okolicach +/- 3 punktów, a żaden z zespołów nie odpuszczał do końca. W pewnym (ok 2 min do końca) momencie, gdy MS Uptown zebrał piłkę, po nie udanej akcji Chłopaków jeden z nich poszedł z pretensjami do sędziego, bo uważał, że był faulowany. Jednak nie przychylny mu sędzia, nie uznał że był faul i gra się toczyła dalej. Został sfaulowany Bartek z MS i doszło do kolejnej sprzeczki z sędzią. Posypały się 3 faule techniczne. W takiej sytuacji było do wykorzystania aż 6 rzutów + piłka z boku. Zostały wykorzystane 3 rzuty i było już wiadome, że będzie trudno się podnieść Chłopakom. Ostatecznie MS Uptown wygrał spotkanie.
Natomiast my dzisiaj graliśmy bez Pawła i Marasa, ale za to była nas ósemka. Przygotowani do walki, rozpoczęliśmy mecz w składzie - Adam, Albert, Wojtek, Michał i ja. Zaczęliśmy spokojnie, bez żadnych szybkich ataków, rozgrywalismy piłkę po całym boisku i próbowaliśmy rzucać z czystych pozycji, albo spod kosza. Kilka przechwytów załapał Wojtek i prowadziliśmy w tej części gry. W obronie graliśmy twardo, czasami faulując, jednak oponenci dużo nie trafiali. Grając parą dwóch wysokich (Adam-Albert, Krzysiek-Jowisz), zbieraliśmy wiele piłek, zarówno w obronie jak i w ataku. Do drugiej połowy przystępowaliśmy z przewagą 11 punktów (19:8). Od początku walka się zaostrzyła - Kuracjusze zaczęli wykorzystywać swoje szanse, natomiast my pudłowaliśmy wiele akcji i na dodatek wiele podań nie dochodziło do graczy. Kilka minut przed końcem, przy przewadze 8 punktów, przeciwnicy zaczęli bardziej składnie grać i trafić za 3 (2 trójki na 3). Wzięliśmy szybko czas, aby ustalić dlaczego gracz rzucający był nie kryty. Następnie szybko ustawiliśmy się gdyż pozostało 25 sekund gry. Pierwsze podanie, faulowany Wojtek, jednak nie było wciąż osobistych dla nas. Następne podanie Wojtek wybijał, nie było komu podać (11 sek) a przeciwnik miał do odrobienia 3 punkty. Jednak zauważył Michała na połowie przeciwnika i podał mu. Michał ledwo co złapał przed autem, gdzie był wypychany, jednak magicznym podaniem piłka doleciała do Adam, który łatwo za 2 punkty trafił. I tak mecz zakończył się wynikiem 35-30, a nasze miny na twarzach wszystko mówiły. Zwycięstwo !!! Za tydzień Poppersi - ciekawe co na nich wyszykujemy :P
sobota, 14 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Jak mi Bartek opowiediał co sie działo to myślałem, że jaja sobie ze mnie robi; urwijcie za to i innym punkty :) - pozdrawiam ex Kuracjusz
Hehe, thx. Graliśmy z nowym centrem, ale wciąż w nie pełnym składzie. Może z Poppersami nawiążemy walkę, ale nie liczę na jakieś fajerwerki :P
Prześlij komentarz